LUDZIE RADIA – Małgorzata Gutowska

Moje Radio Białołęka  zaczęło się od grypy. A może raczej od urodzin? A właściwie od grypy w urodziny, która uziemiła mnie w domu na parę dni i dała kilka godzin bezcelowego, jak mi się wydawało, surfowania w necie.

Przymknięte oko Opatrzności wskazało mi zaproszenie Dawida na sąsiedzkie spotkanie, którego celem miało być lokalne radio i wszystko co się jeszcze wokół radia może zdarzyć. Nie wiem, czemu pojechaliśmy na nie z moim Krzysiem – impuls, kaprys, potrzeba poczucia, że to miejsce w którym mieszkaliśmy od 11 lat – coś  dla nas znaczy.

Spotkanie było świetne, pełne dobrej energii i radosnej chaotycznej spontaniczności – a działo się w  gościnnych „Trzech pokojach z kuchnią”. Do dziś nie wiem, skąd wzięła się we mnie wtedy ta odwaga, żeby przyjść i powiedzieć: chcę opowiadać w Radiu Białołęka, chcę dzielić się swoją wiedzą i słuchać innych. Chcę znaleźć nowy sens dla moich 40 lat.

Radio jest magiczne – masowe i intymne równocześnie, anonimowe i budujące wieź. Może towarzyszyć codziennym czynnościom, nienachalnie dawać przestrzeń innym zmysłom niż te, które eksploatujemy na co dzień. To taki bilet – zawsze w dwie strony. Za każdym razem człowiek wie, że wyrusza w podróż i wie dokąd wraca.

W Radiu Białołęka opowiadałam o szeroko pojętej edukacji, która jest moją pracą i moją pasją. Zapraszałam ciekawych ludzi – tych z bliska i kilku z „wielkiego świata”, którzy zechcieli przyjść na spotkanie z naszymi Słuchaczami na obrzeżach Warszawy.

Dzięki radiu po raz pierwszy zdarzyło się, że ktoś rozpoznał mnie po głosie. Wcześniej chyba nawet nie zwracałam uwagi na to, że mam jakiś głos. Kilkanaście miesięcy opowieści o białołęckich i nie tylko sprawach spowodowało, że dziś jestem na Białołęce u siebie.

Oswoiłam przestrzeń.

Między innymi, dzięki badaniom Krzysztofa wiem o tym miejscu coraz więcej i czekam na kolejne małe odkrycia. Poznałam też grupę cudownych ludzi, którzy zechcieli poświecić naszemu radiu swoje wieczory, a dziś, gdy Radio nie gra, słuchają mojego głosu przy innych okazjach – często twarzą w twarz. I ja słucham ich. To niewiarygodne, bo przecież – jak mówią Amerykańscy naukowcy, z wiekiem zaprzyjaźniamy się wolniej i ostrożniej.

Wierze głęboko, że Radio jeszcze będzie grać. Na Białołęce tematów czeka wiele. Chciałabym wtedy znów być cząstką tego Radia.

Podaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *