LUDZIE RADIA – Dawid Zmuda

1 grudnia 2014 roku prowadziłem jeszcze mały radiowy projekt pod nazwą Radiodajnia. Przed południem, jak co dzień, prowadziłem swoją audycję i właściwie nic nie wskazywało na to, że koniec roku miał przynieść jakieś zmiany.

Przy popołudniowej kawie, przeglądałem tworzące się od kilku miesięcy czy tygodni grupy sąsiedzkie na facebooku. Na warszawskich Nowodworach mieszkałem już wtedy z dwa i pół roku i ciągle robiłem sobie wolne od krakowskiego karnawału różnych pomysłów, życia w otwartym mieszkaniu i najzacniejszej redakcji pod słońcem. nie wiem, czy kawa była jakoś wybitnie smaczna tamtego popołudnia, czy może pogoda wyjątkowo dobra, ale pomyślałem, że może czas na choćby jednorazową próbę przywitania się bliskimi i dalszymi sąsiadami.

Jakiś podstawowy sprzęt radiowy już wtedy miałem, w ówczesnych dwóch czy trzech grupach mogłem podrzucić ludziom zaproszenie do radiowego spotkania na żywo, pozostała strona internetowa i nazwa. Tę pierwszą zrobiłem szybko, wykorzystując jakiś porzucony szablon do innego projektu, a nazwa wydawała się oczywista – nie chciałem zagrać wyłącznie dla sąsiadów z Nowodworów i Tarchomina, skoro to zaledwie część warszawskiej Białołęki. Okazało się, że domena radiobialoleka.pl jest wolna i w ten sposób na górze strony pojawiło się zrobione w trzy minuty logo Radia Białołęka.

Wieść rozeszła się po ludziach i o 21.00 wystartowała pierwsza audycja. Bardzo szybko powstała facebookowa grupa Radia Białołęka, ale w pierwszy wieczór gościliśmy na grupie Białołęka i Tarchomin, obecnie zresztą – choć pod zmienioną nazwą – najliczniejszej na Białołęce. Wszystko było robione na szybko, ale po chaotycznym wejściu zagrał MoOt (Matthew Moore) z utworem „Dancing Nowhere”. I od tamtego wieczoru przez kolejne miesiące spotykaliśmy się w całkiem licznym gronie nie tylko Słuchaczek i Słuchaczy, ale i zespołu radiowego budowanego z lokalsów, którzy chcieli z różnych powodów dołączyć do przedsięwzięcia.

W najlepszym składzie otwieraliśmy poniedziałki z Elwirą Madziar, która grała muzyczne nowości, a w kolejne wieczory dołączali kolejni: Marcin Karczewski z nie zawsze oczywistym reggae, Małgosia Gutowska odwiedzała zaułki edukacji i otwierała okna na nowe pomysły. W środę Paweł Pawlak opowiadał o świecie widzianym z okien samochodów, a Bożena Buczek przynosiła swoje kuchenne zapasy i stół radiowy zamieniał się na godzinę w kuchnię. Łukasz Zarzycki we wtorkowej audycji „Co powie tata” opowiadał o rodzicielstwie, a w czwartki we dwójkę opowiadaliśmy o otwartej stronie kultury. tydzień kończyła Jola Sztorc audycją międzypokoleniową. Niżej podpisany grał poza tym poniedziałkowe „Piosenki na proste dźwięki” i piątkową „Scenę Myśli”.

Dawid Zmuda radio Białołęka

Większość audycji Małgosi, Łukasza, Joli i Bożeny to rozmowy z gośćmi w studio, czasami rozmowy telefoniczne i przygotowywane wcześniej materiały dźwiękowe. Graliśmy z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, zorganizowaliśmy benefis Katarzyny Radzkiej, białołęckiej artystki, a z czasem naszej dobrej znajomej (pomysł na te audycje na żywo z publicznością był zresztą jednym z najlepszych, na jakie wpadliśmy).

Cały projekt realizowany był na zasadach non-profit, choć w którymś momencie można było się spokojnie zastanawiać nad skomercjalizowaniem radia, co pewnie pozwoliłoby je nadal prowadzić. Odsuwaliśmy tę opcję, trochę z niepewności co do skutków tego posunięcia – chcieliśmy jednak prowadzić trochę inne radio. Takie, które informuje o świecie, inspiruje do dobrych działań i przez nie integruje. Kiedy dziś, choć radio na co dzień nie gra, patrzę na bezpośrednie i pośrednie rezultatu naszej działalności – myślę sobie, że odłożyliśmy sobie na kawałek biletu do nieba (jeśli jest).

Od czasu do czasu otwieramy jeszcze wirtualne studio i gramy. Czy wrócimy do normalnego  nadawania? Nie wiem. Wiem jednak, że dzięki spotkaniom przy audycjach Radia Białołęka, sporo ludzi zaczęła w realnym świecie zachodzić do siebie na kawę, spotykać się, rozmawiać, wypoczywać i inicjować różne inne akcje. Radio to teatr wyobraźni, mówią niektórzy, nam ta wyobraźnia weszła w codzienność, za co wszystkim – po obu stronach głośników – DZIĘKUJĘ.

www.dawidzmuda.pl

Podaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *